
Jak przystało na (przeżywającego kryzys wieku średniego, ale jednak) konesera baunsu, melanżu i wyższego stanu upojenia w życiu stoczyłem niejedną pijacką dyskusję. Nie jestem wielkim fanem tychże, a pięciocyfrowe IQ sprawia, że dość szybko dostrzegam ich bezcelowość, skoro jednak obiecałem nauczyć was jak żyć, dziś krótki przewodnik po najpopularniejszych zabiegach erystycznych na każdej (słabej) imprezie czy – zdecydowanie częściej – na każdym szeroko pojętym “afterze”.
- Na zgona
W trakcie rozmowy, niezależnie od tego czy idzie po jego myśli czy wręcz przeciwnie staję się coraz cichszy i cichszy, aż w końcu wpada w objęcia Morfeusza Dionizosa. Szczególnie efektowne, jeśli pod koniec przewróci się na podłogę wraz z krzesłem lub wypadnie przez poręcz balkonu z drugiego piętra (true story).
- Na “co to ja nie”
Ilość osiągnięć, poznanych ludzi, wyrwanych lasek, odwiedzonych miejsc, wygranych w kasynie, wypitej wódki i pobitych w szemranej alejce bandytów rośnie wprost proporcjonalnie do stężenia alkoholu we krwi. Mniej więcej w okolicy pół litra mamy okazję poznać swoiste połączenie Adama Małysza, Królowej Elżbiety II, Casanovy, Tony’ego Halika i Jamesa Bonda z Supermanem.

Specjalnie dla was z ludzi pijących kawę i herbatę na imprezach nabija się koleś, u którego na imprezach udowadnia się (na szczęście tylko czasami) wyższość Nietzchego nad Kantem
- Na Ewę Drzyzgę
Koleś słynący z zadawania upierdliwych pytań, które jego zdaniem napędzają dyskusję. Sam nie przedstawia żadnej tezy, choć ją posiada i swoimi pytaniami przez jebane dwie godziny stara się doprowadzić rozmówcę do sformułowania upragnionego wniosku. Wkurwia wszystkich uczestników rozmowy, bo każdy wie o co mu chodzi, ale nikt nie chce sprawić mu satysfakcji.
- Na “najebałeś się już”
To jest koleś, który przysypiał na fotelu i obudził się w trakcie dyskusji, a jego koronnym kontrargumentem jest to, że “najebaaałeś się już” i nie przeszkadza mu to, że dopiero przyszedłeś na imprezę, a on ma na kolanach wielkiego bełta (pawia czy jak to tam jeszcze nazywacie w różnych regionach Polski) własnego autorstwa.
- Na młodego UPR-owca
Każda wypowiedź składa się w 25% z faktów autentycznych, w 25% z “faktów” znalezionych w książce, które oprócz jej autora przeczytały tylko trzy inne osoby (wydrukowano ją na starych kartonach po pizzy), a 50% z autorskich przemyśleń, wszystko to jednak sformułowane w takiej postaci, jak gdyby co najmniej od pięciu wieków były powszechnie znanymi prawdami. Jeśli w dyskusji ośmielisz się nie zgodzić może natychmiastowo nałożyć na ciebie na przykład ekskomunikę.

Szczególnie upierdliwy jest UPR-owiec, który jest kibicem piłkarskim, bo wtedy uważa za podludzi wszystkich, którzy kibicują innej drużynie (przeważnie są za Manchesterem)
- Na młodego, sarkastycznego z dużego miasta
Każde zdanie ubiera w sarkazm, ale niestety taki najniższej jakości, w połowie rozmowy tak naprawdę sam już chyba nie do końca wie co planował powiedzieć z przekąsem, nawet “podaj mi herbatę” formułuje mówiąc “nie pijam kawy”. To oczywiście czysta teoria i taki sobie przykład, bo kto normalny chodzi na imprezy, na których serwuje się kawę i herbatę?
- Na Kubę Wojewódzkiego
Niemal każde zdanie dyskusji celnie podsumuje jakimś ironicznym i zabawnym komentarzem.
- Na Szymona Majewskiego
Jw. tylko komentarz nie jest ani celny, ani zabawny.

Jedna stacja, dwie grupy docelowe - od lewej: uczniowie gimnazjum oraz reszta świata
- Na wiejskiego głupka
Nie ma za dużej wiedzy w żadnym z omawianych tematów, ale nie ma też na tyle dużych jaj by powiedzieć “nie wiem, nie znam się” lub słuchać z uwagą. Jest czynnym, czasem najczynniejszym uczestnikiem dyskusji, powielając jednak i przychylając się do opinii wygłaszanych przez rozmówców. Jest to szczególnie poczciwe w momencie, gdy szala racji w dialogu się zmienia, wtedy w jednej dyskusji potrafi zmieniać partię od skrajnej prawicy do komunizmu, a z ateisty w kilkadziesiąt minut staje się zagorzałym wyznawcą hinduizmu.
- Na kibica Legii
Czy dowolnej innej drużyny. Akcja dramatu rozgrywa się w Warszawie, więc tutaj akurat mowa o Legii (prawdopodobieństwo, że trafimy na jednego z trzydziestu ośmiu kibiców Polonii jest stosunkowo małe). Choćbyśmy właśnie debatowali o teorii początku wszechświata pod wpływem bliżej niezrozumiałego impulsu stanie na krześle i zaintonuje wszystkim “CZARNA DUPA, ŻÓŁTE CYCE TO GIEKAES KATOWICE” (i inne). I tak mniej więcej przez kolejnych 30 minut.

Koledzy z Płocka intonują jeszcze "WOLĘ CHUJEM KRĘCIĆ CIASTO, NIŻ NA KIELCE WOŁAĆ MIASTO". Z ciekawości sprawdziłem co to jest ta cała piłka ręczna i jedno jest pewne - NIE PODOBA MI SIĘ!!!
- Na chore nerki
W każdym momencie rozmowy, kiedy tylko poczujesz się nieswojo lub w mniejszości, wychodzi do toalety i siedzi tam długo jak tylko uzna za stosowne. Nie czuje się skrępowany nawet jeśli następuje to czterokrotnie w ciągu godziny. Pozostali goście muszą lać przez okno lub na wycieraczkę sąsiada, ale menda nie poczuwa się, by pokryć ewentualne mandaty.
- Na prawnika
Picie z prawnikami (nawet studentami) to koszmar ponieważ zdolność abstrakcyjnego myślenia upadła na samo dno mniej więcej w okolicy połowy pierwszego roku. Nawet nie zdążysz skończyć zdania “ale fajnie byłoby polecieć do innej galaktyki”, kiedy prosto w twarz dostaniesz Konstytucją, która “wyraźnie na to nie zezwala”.
- Na wikipedystę
Choć przeciętny redaktor Wikipedii nie opuszcza Morii, a jego dziewczyna ma brodę zawstydzającą samego Albusa Dumbledore’a, czytelnicy wyglądają już całkiem normalnie. Rozmówca korzystający z erystycznego zabiegu “na wikipedystę” niemal zawsze, ale to zawsze, gdy tylko się nie zgadza każe sprawdzić stan faktyczny w internecie. Jeśli racja jest jego – jest szczęśliwy, jeśli nie – upiera się, że kiedyś było inaczej, a Wikipedię edytują idioci.

Redakcja Wikipedii
- Na Pudziana
Kiedy zaczyna brakować mu argumentów, kodeks honorowy nakazuje skrzyżować miecze (i wcale nie chodzi tu o sytuację przy jednym pisuarze). Zanim jednak dojdzie do rękoczynów pijacka erystyka nakazuje wyliczyć wszystkie sztuki walki jakie kiedykolwiek trenowaliśmy, a jeśli takowych brak – przynajmniej wyliczyć wszystkie części Karate Kid, na których byliśmy w kinie.
The End
Pijani ludzie są niezwykle kreatywni, ale nie potępiajmy ich. Nie mielibyśmy prądu, gdyby taki na przykład Edison wylewał za kołnierz. Strach pomyśleć ilu wielkich geniuszy bez udziału alkoholu w ogóle by się nie narodziło.