Wpisy z tagiem wakacje


7 sposobów na wypasioną majówkę w mieście

30 kwietnia 2012 |  Kuba 
Kategoria: Życiowe

wiosna

Jutro pierwszy dzień maja i rusza wielka majówka, choć nie wiem jak wy, ja swoją majówkę obchodzę (czy też raczej: obczołguję) już od kilku dobrych dni. Jako, że jesteśmy marką, która kocha zatłoczone ulice i betonową dżunglę, przedstawiamy 7 naszych propozycji na udaną majówkę w mieście: bez krowich placków, pełnych kleszczy lasów, zimnego jeziora czy nudy z dziadkami na działce.

1. Zimne piwko w parku

Żeby minimalny kontakt z naturą został zachowany. Nie ma absolutnie niczego lepszego od zimnego piwka w plenerze z zachowaniem świadomości, że lada moment możemy ukryć się w cieniu wieżowca, a nasza komórka cały czas będzie miała zasięg. To także niesamowita, nieoceniona wręcz porcja adrenaliny i gimnastyka dla szyi, podczas gdy nerwowo wypatrujemy czy aby na pewno nie zbliżają się stróżowie prawa i porządku.

Wiąże się to także z nerwowym wypatrywaniem batmobilu

Wierzcie lub nie, ale pół zimy próbowałem namówić naszych projektantów na uszycie spodni ze schowkiem na piwo – i nadal będę walczył!

2. Skok na bungee

W każdym większym mieście w Polsce stoi jakiś dźwig i można sobie skoczyć z sowitej wysokości. Oczywiście 54% wjeżdżających na górę, zjeżdża potem tą samą windą na dół, ale druga połowa jednak oddaje skok. Mniej więcej 23% stanowią samobójcy, którzy mają nadzieję, że lina się jednak urwie. 25% po prostu bezceremonialnie wypycha podirytowany, często przepity instruktor, no a pozostałe 44% skacze. Mniej więcej 11 kolejnych procent czyta właśnie ten akapit, przytakuje i stara się nie przejmować zagrożeniem z matematyki. Skąd o tym wiem? Uczcie się, to się dowiecie ;-) .

3. Geek Night

Czyli wieczór z grami komputerowymi, oczywiście obowiązkowo na balkonie czy tarasie w towarzystwie komarów i całej reszty fruwającej fauny i flory, której przypomniało się o obowiązkowym utrudnianiu życia. Majówka to doskonałą okazja, by kolejny raz z przyjaciółmi przemierzać lochy Diablo, śrubować rekord fragów w Counter-Strike’u, pobić rekord w Guitar Hero na ukochanej konsoli albo – ostatecznie – delektować się Haxballem czyli jednym z najlepszych zabijaczy czasu w sieci.

A oto ja i moi rozrywkowi znajomi podczas Geek Night w maju 2011

4. Udział w pierwszomajowej lub trzeciomajowej paradzie

Jak to w rozmaite święta bywa, na ulice polskich miast wypłynie kwiat polskiej odmienności, prawdziwym wyzwaniem będzie rozpoczęcie maja wraz z lewicowym pochodem stachanowców, którzy są szczęśliwi, bo jest praca, a zwieńczeniem majowego weekendu powinien być marsz z jedynymi prawdziwymi Polakami zwieńczony okrzykami jednoznacznie wskazującymi na poszukiwanie krzyża. Dodatkowe punkty przewidziano za odmienną kolejność czyli okrzyki na temat krzyża pierwszego dnia maja i koszulkę z wizerunkiem Janusza Palikota trzeciego dnia maja.

5. Nauka do matury

Jakkolwiek niedorzecznie by to brzmiało, matury już lada moment i chyba najwyższa pora zabrać się do roboty. Powiem jednak wprost: lektur przeczytać już nie zdążycie, a jeśli do tej pory nie opanowaliście pojęcia całki, to nie opanujecie już nigdy (nie, nie, nie, nie napalaj się na studia matematyczne, patrz pkt. 2). Jeśli uświadomiłem wam już beznadziejność waszej sytuacji, możecie śmiało wrócić do gapienia się w sufit z nadzieją, że inni kandydaci na wasz kierunek studiów gapią się w sufit bardziej (nie gapią).

Trochę się podsmiewam, ale pocieszę was - to WY macie w tym roku 4 miesiące wakacji

6. Bezcelowe szlajanie się po mieście

Oczywiście piszę to z perspektywy trochę starszego dzieciaka. Dziś młodzi ludzie pewnie spotykają się i wspólnie grają w Angry Birds. Za moich czasów jednak szlajanie się po mieście było jedną z licznych atrakcji szeroko pojętej majówki, a wiązało się to z takimi przyjemnościami jak: uciekanie przed ekshibicjonistą, uciekanie przed psami (chodzi o takie szczekające psy), uciekanie przed psami (rany, jak tak czytam tę notkę, to jestem straszny gangsta), uciekanie przed dresiarzami, uciekanie przed wściekłymi kibicami Legii czy wreszcie gonienie tej garstki czterech kibiców Polonii Warszawa.

7. Weekend ze Star Wars

Gwiezdne Wojny – temat rzeka. Każda okazja jest dobra, żeby przypomnieć sobie jak R2D2 i Ron Weasley przemierzają Bullerbyn żeby zniszczyć ten cholerny pierścień. Czy jakoś tak. A po długim weekendzie zapraszamy do sklepów Cropp, gdzie sprzedajemy naprawdę odjazdowe koszulki z Sauronem i Darthem Vaderem. Czy jakoś tak.


CROPP czyli Biuro Dziwnych Podróży.

16 sierpnia 2011 |  Jull (CROPP) 
Kategoria: Życiowe

W ostatnim poście kilka dni temu Kuba prosił Was o propozycje, gdzie chcielibyście wysłać ekipę CROPPa na wakacje. Przyszło około 50 odpowiedzi, niestety większość była strasznie nudna. Najczęściej wysyłaliście nas nad morze, w góry lub na Mazury, które po pierwsze dobrze znamy, a po drugie jesteśmy doskonale świadomi ich zalet, jak i wad. Zresztą Kuba na blogu nie omieszkał ich wyśmiać. Kto czytał, ten wie, o co chodzi. Kto nie czytał, ten trąba. Amen.

Ale zostawmy już te nudne, niczym z katalogów biur podróży prezentacje i skupmy się na tym, co się ekipie CROPPa podobało. A więc przede wszystkim szukaliśmy pośród waszych propozycji oryginalności, czyli tego, czego nam w Polsce zawsze brakuje. Dlatego wygrały te osoby, które mają dość szerokie horyzonty wyobraźni i potrafiły wyjść poza nakreślone siatką kartograficzną szerokości i długości geograficzne, wspiąć się na wyżyny i zaprosić nas po prostu na… zimną wódkę! (propozycja Radeoma).

Zimna wódka - zawsze w cenie!

Z naszych rodzimych miejscowości podobała nam się propozycja Karoliny Koko, która zaprosiła nas do Katowic, ażeby raz na zawsze przekonać się, że genialne wakacje można spędzić nawet w betonowej dżungli, czyli w miejscu, które kojarzy się “z wunglem i hutą”. Spieszymy donieść, Karolino, że byliśmy niedawno w Kato, bawiliśmy się przednio, nie lubimy stereotypów, odrzucamy je i dlatego właśnie popieramy Cię całym sercem i nagradzamy kultowym już, croppowym kubasem i jeżową koszulką:) Wzruszyła nas również Magda Sewastianowicz, która wysłała nas w Piaski, ostatnią przed granicą z Rosją miejscowość nadmorską. Jak pisze Magda, potem “już tylko Matuszka Rosija”. Gdybyśmy w Piaski pojechali z pewnością skorzystalibyśmy z propozycji wykąpania się na golasa w Bałtyku lub zagrania na gitarze (ewentualnie na bakałajce) piosenki “Nas nie dogoniat” w rytm wiejącego od morza wiatru…  Auuuuuu, kochamy przygody! Magda, dla Ciebie ten sam zestaw, co dla Karoliny. Gratulacje!

W ciekawe miejsca wysłali by nas także:  Em – “na Księżyc, najlepiej z biletem w jedną stronę!”. Uważamy, że to ciekawa propozycja, szczególnie że mielibyśmy już na Księżycu pozostać. Mielibyście nas wtedy z głowy raz na zawsze. Ale niestety tak łatwo nie będzie! Oprócz Księżyca zamierzamy również zwiedzić jądro Ziemi (propozycja Omi Piotrka) oraz Babią Górę, gdzie koniecznie chcemy obejrzeć wschód Słońca, który podobno, jak twierdzi ankasss, zapiera dech w piersiach;)

Po tych wszystkich atrakcjach, które nam zaserwowaliście zamierzamy trochę odpocząć, najpierw w Białymstoku, stolicy, jak nas zapewnia Złotyhrad, polskiej wódki. Zrobiwszy zapasy udamy się następnie na działeczkę Barbary Piatczyc, która opis swojej propozycji, skwitowała rozbrajająco:  “po co szukać daleko, skoro ma się pod nosem , RAJ”. Pani Basiu, gratulujemy odwagi!

Ogródek działkowy - dla wielu wciąż RAJ:)

Na koniec osoba, która nas rozwaliła całkowicie i zrobiła to, uwaga, wierszem. Strzeliła bardzo celnie i w dodatku, do każdego z osobna. Każda ze zwrotek wiersza dotyczyła jednej osoby z naszej blogowej ekipy. Apaczu, czyli autor tegoż działa rozszyfrował nasze ukryte pragnienia. Nie wiemy skąd się dowiedział, że Arek marzy o Szwajcarii, a Kuba wzdycha do Amsterdamu. Ale zgadł! Drogi Apaczu – gratulujemy talentu pisarskiego, ale przede wszystkim poczucia humoru! I przytaczamy twój wiersz, oczywiście:

Arek jest z rzeczywistością wciąż na bakier,
Ale dobrze aby wziął ze sobą długi, szary papier,
Popkulturę pocałował w tłuste dupsko szczerze,
I pojechał do Szwajcarii, choćby nawet na rowerze.

Bartok ciągle śmieje się ze swoich dowcipasów,
więc w nagrodę nie dostanie zagranicznych wczasów,
Pędzlem komentuje rzeczywistość bardzo celnie,
Widziałbym go więc na plaży w Mielnie.

Gippius do hedonki jako takie ma skłonności,
Pewnie chciałaby poskakać z dużych wysokości,
We wsi Kruszyn czeka na nią właśnie ta przygoda,
Skoki z samolotu to jest rozkosz, wolność i swoboda.

Jacek chciałby pewnie wyrwać więźniów z Guantanamo,
A na Kubie nic nie dzieje się tak z siebie samo
Mógłby więc przyjechać no i poczuć się jak w raju,
Wszak wychował się na zimnym wschodzie swego kraju.

Jull to jest esteta i dramaturg życia codziennego,
Więc zapewne bardzo lubi bawić się klockami lego,
Smakosz papki popkultury – według najnowszego trendu,
Mógłby jechać do Paryża, no a tam do disneylandu,

Julii szynka wprost od świni, przypomina o Wirginii,
Może ubrać jakiś SWETER, spodnie lub króciutkie mini,
I polecieć całkiem sama w długą podróż wprost do USA,
Żeby spędzić tam wakacje no i poczuć tego bluesa.

Kre drze mordę zawsze kiedy się nadarzy taka szansa,
Niech pojedzie do Afryki, krzyknąć sobie na szympansa,
A że lubi pogustować w świństwach i amoralnościach,
Niech pamięta, że w Afryce będzie tylko w gościach.

Kuba chyba nigdy w życiu nie miał złych zamiarów,
Wszak człowiekiem jest otwartym dla wyższych wymiarów,
Jemu przyda się wycieczka wprost do Amsterdamu,
Już z lotniska może wybrać się do supersamu.

Bo też o to nam chodziło, drodzy blogowicze, żebyście nas na chwilę wyrwali z monotonii i pokazali nam “coś śmiesznego”!  Kto dobrze odgadł nasze niecne plany, wygrał! Wszyscy wymienieni w tym poście z ksywy, oraz z imienia i nazwiska proszę pisać na adres cropp.facebook@gmail.com Wszystkim pozostałym dziękujemy za udział w konkursie i życzymy dystansu do rzeczywistości;) No i oczywiście wszystkich i wszędzie zapraszamy od czasu do czasu na naszego bloga!


Cropp na wakacje: Mazury, pijawki i polarne misie

12 sierpnia 2011 |  Kuba 
Kategoria: Życiowe

Umówmy się: to nie jest lato naszych marzeń. Wysyłałem was już nad morze i w góry, a dziś powiem wam czemu warto odwiedzić Mazury (do tego udało mi się załatwić niesamowity konkurs dla naszych czytelników), ale intuicja podpowiada mi, że tego lata lepiej zostać w domu i budować wał przeciwpowodziowy. Ale nawet ja przecież czasem się mylę, choć macie rację – zdarza mi się to wyjątkowo rzadko. (więcej…)


Cropp na wakacje: Giewont, oscypek i grzane wino

15 lipca 2011 |  Kuba 
Kategoria: Życiowe

Jeśli chodzi o wybór miejsca na wakacje mam tylko jedną podstawową zasadę – w góry nie  jeździ się latem, tylko zimą. Doceńcie poświęcenie, bo dziś specjalnie dla was ją złamię.

(więcej…)


Cropp na wakacje: A może nad morze?

11 lipca 2011 |  Kuba 
Kategoria: Życiowe

Rozpoczynamy dziś nowy cykl notek, który będziemy realizowali w lipcu i sierpniu. Jako, że Cropp to polska firma (kupując nasze ubrania wspieracie rodzimą gospodarkę) postanowiliśmy sprawdzić gdzie w naszym pięknym kraju można udanie spędzić wakacje. Na pierwszy ogień poszło morze. (więcej…)


Engine