“Zmierzch” wampirów
Jakiś czas temu Kuba pisał o “True Blood” co prawda uważam, że jego tekst to w większości stek bzdur, ale nie o to chodzi. Zmierzch i wcześniej opisywaną serię z HBO łączy jedna rzecz – wampiry! Choć trzeba przyznać, że w obu tych przypadkach pod tą nazwą kryje się coś zupełnie odmiennego. W skrócie mówiąc, różnica polega na tym, że gdyby Edwarda, granego przez bożyszcze nastolatek Roberta Pattinsona, wysłać do serialowej Luizjany to prawdopodobnie dostał by depresji, po czym założył kółko różańcowe, zaś Eric Northman po znalezieniu się w Forks już po kilku dniach trząsł by całą okolicą z wilkołakami włącznie.
Wynika to z tego, że niestety (i to jest wstrząsająca informacja dla każdego fana Sagi) wszyscy bohaterowie Zmierzchu to mięczaki!
Przypomnijcie sobie inne filmy o wampirach – Wywiad z Wampirem, Underworld, Od zmierzchu do świtu… W każdym z nich są one w jakiś sposób straszne, i pociągające zarazem. Na tym opiera się cała magia mitu krwiopijców. Łączą w sobie okrucieństwo i dziką żądzę z bólem i delikatnością i wyrzutami sumienia. Niestety w „Zmierzchu” takich dylematów się nie uświadczy. Wampiry w Forks stanowią grupę przykładnych obywateli z grzecznie zaczesanymi włoskami i dokładnie przyciętym trawnikiem, która gdyby nie okazyjne picie krwi mogła by wystąpić gościnnie w rodzinka.pl na dwójce.
Zresztą ogólna gąbczastość bohaterów nie dotknęła tylko krwiopijców, dla zachowania równowagi ugrzecznieniu uległy też wilkołaki. Szczytowym osiągnięciem w tym zakresie jest scena finałowej walki, podczas której, w wyniku łamiącego serce splotu wydarzeń, Jacob (czyli główny zmiennokształtny bohater) dokonując heroicznego wyboru broni ukochanej przeciw swym pobratymcom. Choć wynik wydaje się przesądzony i widz praktycznie już widzi oczyma wyobraźni rozszarpane ciało Belli, nagle staje się cud zupełnie odmieniający bieg wydarzeń! Oto Jacob staje się nietykalny, walka się kończy, a wilkołaki uciekają w las. Wszystko ponieważ staje się jasne, że pokryty futrem rywal Edwarda jest zakochany! Trzeba przyznać, że jest to argument nie do obalenia, szczególnie w demonicznym świecie nocnych monstrów!
Nawet w “M jak Miłość” uczucie nie uratowało Hanki, ale jak się okazuje świat polskich seriali obyczajowych to brutalna jatka w porównaniu do wilkołackich i wampirzych obyczajów.
Wszystkie moje kąśliwe uwagi pod adresem najnowszej części „Sagi” tak naprawdę są tylko wstępem do najważniejszego wniosku, który niczym piosenka usłyszana z rana kołacze mi się wciąż po głowie. Cała armia oddanych zwolenników zapłaciła własną kasę za to aby obejrzeć film edukacyjny!!! Tak „Zmierzch” manipuluje i to bez zbytniego się z tym krycia! Uważam to za największy sukces twórców filmu. Po co ogłoszenia społeczne, czy pogadanki na lekcjach, skoro ludzie z własnej woli zamkną się w sali i z największa przyjemnością będą oglądać historię o wartości rodziny w życiu i odpowiedzialności w seksie
No właśnie po co? Bella nie dość, że czekała do ślubu to i tak prawie umarła, a przecież bez seksu było tak pięknie… ten fragment nie wymaga, chyba dalszego komentarza.
Żeby nie być uznany za hejtera (choć może być już na to za późno) przyznam, że „Zmierzch”, jako melodramat może się podobać. Jest w nim wielowątkowa historia rodzinna, mezalians, czyli bardzo klasyczne wątki filmów romantycznych. Jeśli ktoś lubi romanse to droga wolna – „Saga Zmierzch” czeka na niego otworem. Ale wszyscy którzy pamiętają jak to było kiedy zęby u wampira służyły do rozrywania tętnic, a nie otwierania puszek z Colą niech się trzymają od Pattinsona i kolegów jak najdalej. Tyle ode mnie, a Wy co powiecie…?























Ładowanie