O czym świadczy Twój opis na GG?
Twój opis na Gadu Gadu może świadczyć przede wszystkim o tym, że jesteś mało rozgarniętym noobem, ponieważ dziś nawet przedszkolak wie, że używanie tego komunikatora jest full lame (swoją drogą, czy Was też wkurzają zapożyczenia anglojęzyczne?). Podobna sytuacja ma miejsce z przeglądarką Explorer: wszyscy z niej szydzą, choć ze świecą w ręku można by szukać tych, którzy wiedzą tak naprawdę czemu.
Ja także śmieję się z innych, podczas gdy moje opisy na gadu stanowią najczęściej linki do kawałków, które wydają mi się być dobre. Ale bądźmy szczerzy. Kogo to naprawdę obchodzi?
Tak samo jak z opowieściami o alkoholowych libacjach: drażnią nas, śmieszą, wzbudzają litość, ale jak przychodzi co do czego, sami wspominamy wczorajszą imprezę od słów “stary, ale się najeeeeeeeebaaaałeeem”. Doprawdy, czyn godny chwalenia, gratuluję i pozdrawiam. Bo tak naprawdę z kogo się śmiejemy, jeśli nie z nas samych? Ręka do góry, jeśli ktoś z Was, nigdy nie skompromitował się opisem:
:*:*:* KC
Jesteś zakochany. Zajebiście. Ale, czy trzeba tak od razu ostentacyjnie? Wsadzać język partnerowi w autobusie, ciągnąć faceta na zakupy, wystawać jak jełop ze zwiędniętym wiechciem na peronie, skreczować po szybie i w końcu, ustawiać sobie tak obciachowe opisy? Szczytem żenady są te ustawiane po rozstaniach, mające posłużyć jako dowód naszej szybkiej serduszkowej rekonwalescencji. Wytłumaczcie mi, co tak fajnego jest w próbie przekonania ukochanego jeszcze wczoraj człowieka, że dziś mamy go centralnie w dupie, bo właśnie znaleźliśmy sobie plaster na nasze rany w postaci nowej miłości. Czegoś tu chyba nie rozumiem.
Z Misiaczkami w LoRneCcie. Będzie się działo!
Mam wrażenie, że ludzie ustawiający sobie takie opisy, tak rzadko wychodzą z domu, że ilekroć im się to zdarzy, czyn odnotowują jako godny pochwalenia. Później ci sami raczą nas jakimiś sześćdziesięcioma zdjęciami z owych imprez, które różnią się jedynie ilością sałatki warzywnej na stole.
Dodatkowo bardzo często posiadają na fejsie kilkanaście folderów tematycznych, które przedstawiają ich w tych samych ujęciach, w takich samych pozach, przy czym inny jest tylko kolor ich bluzki. No i rzecz jasna, ilość wypitego alkoholu: im więcej, tym lepiej. W tych kręgach, nie wiedzieć czemu, ludzie lubują się w fotografowaniu spożytych napojów wyskokowych: wszystkie znalezione przez nich butelki i puszki koniecznie muszą znaleźć się na zdjęciu.
Było cudownie Skarbuniuuuu
Patrz punkt wyżej. Z tą różnicą, że w tym przypadku nie bierzemy pod uwagę wyjść z domu, a jedynie ilość (s)ekscesów, z którymi koniecznie autor opisu, chce się z nami podzielić. Nigdy nie wiem, jak mam się w takiej sytuacji zachować. Powinszować? Zaproponować jakiś lubrykant?
Życie jest jak róża z kolcami
A jeśli się narodziłeś, oznacza to, że kiedyś umrzesz. Łał. Głębia cytatów a’la Paulo Coelho jest niczym metafora “w pustej szklance pomarańczy” niejakiego Piotra K. Aforyzmy, złote sentencje i cytaty mogą stać się naszym mottem życiowym i właściwie, to bardzo fajne, pod warunkiem, że dowiadujemy się z nich czegoś więcej niż to, że życie jest trudne, a miłość choć ciężka, piękna. Fakt, że cytujemy czyjeś słowa, samo przez się, nasuwa jakby myśl, że nie odkryliśmy Ameryki własnej, że przed nami byli inni, którzy na to wpadli i naprawdę, trzeba pogodzić się z tym, że nasi znajomi najprawdopodobniej również zaliczają się do grona ludzi, którzy też to wiedzą.
==> o
Ależ jesteś zabawny(.)(.) Twój doborowy żart zachwyca mnie, jestem pod wrażeniem, spadłam z krzesła, zadławiłam się śliną i turlam po podłodze.
Egipt 2012
No naprawdę, gdybyś mi nie napisał roku, to w ogóle bym się nie zorientowała jaki akurat mamy. Dlaczego ludzie chwalą się tylko wakacjami za granicą? A czy wieś u babci Zofii, nie zasługuje już na szacunek? Czy wyjazd do Zbrosławic, nie jest powodem do dumy? Czy tylko jadąc za granicę można czuć się lepszym? Fuck, przecież to żałosne.
PS Jeśli ktoś broni nadawcę tego komunikatu twierdząc, że ten chciał dać znak o swojej nieobecności, to ja się kurna pytam. Prościej się nie dało? Po prostu “poza zasięgiem”, “na wakacjach”, “jesteście lamusami, bo kiedy ja grzeję dupkę, wy wynosicie wodę z waszych zalanych domów”. Jeśli masz w sobie trochę wstydu- oszczędź sobie i innym przykrości. Być może w towarzystwie twoich znajomych są ludzie, których zwyczajnie nie stać na wakacje i, którym będzie głupio, jeśli na zadane pytanie “gdzie byłeś na wakacjach”, nie będą Ci mieli co odpowiedzieć.
Ooo, sometimes I get a feeling
Znasz angielski. Zajebiście. Może by tak jednak do CV? Albo za granicę?
Popacz tam kfiat, a tam majonez
Masz poczucie humoru (albo chorobę psychiczną). Też fajnie.
Spoglądając na opisy niektórych znajomych z zakładki “stare”, zastanawiam się, czy cofnęli się w rozwoju, czy zawsze byli niespełna rozumu. Być może człowiek dojrzał, świat się zmienił, a oni utkwili gdzieś w przeszłości, nadal naiwnie wierząc, że świat kręci się wokół nich. Jakim trzeba być egocentrykiem, aby wierzyć, że nasz nic nie wnoszący, nie posiadający w sobie ani grama informacji opis, może kogokolwiek zainteresować. Bo chyba taki mają cel opisy? Informacyjny? No chyba, że coś przeoczyłam.
[*]






Ale czy ja wiem, czy to takie fajne.











Ładowanie