Wpisy z tagiem alkohol


O czym świadczy Twój opis na GG?

20 marca 2012 |  Kokolina 
Kategoria: Po bandzie

Twój opis na Gadu Gadu może świadczyć przede wszystkim o tym, że jesteś mało rozgarniętym noobem, ponieważ dziś nawet przedszkolak wie, że używanie tego komunikatora jest full lame (swoją drogą, czy Was też wkurzają zapożyczenia anglojęzyczne?). Podobna sytuacja ma miejsce  z przeglądarką Explorer: wszyscy z niej szydzą, choć ze świecą w ręku można by szukać tych, którzy wiedzą tak naprawdę czemu.

Ja także śmieję się z innych, podczas gdy moje opisy na gadu stanowią najczęściej linki do kawałków, które wydają mi  się być dobre.  Ale bądźmy szczerzy. Kogo to naprawdę obchodzi?
Tak samo jak z opowieściami o alkoholowych libacjach: drażnią nas, śmieszą, wzbudzają litość, ale jak przychodzi co do czego, sami wspominamy wczorajszą imprezę od słów “stary, ale się najeeeeeeeebaaaałeeem”. Doprawdy, czyn godny chwalenia, gratuluję i pozdrawiam. Bo tak naprawdę z kogo się śmiejemy, jeśli nie z nas samych? Ręka do góry, jeśli ktoś z Was, nigdy nie skompromitował się opisem:

:*:*:* KC

Jesteś zakochany. Zajebiście. Ale, czy trzeba tak od razu ostentacyjnie? Wsadzać język partnerowi w autobusie, ciągnąć faceta na zakupy, wystawać jak jełop ze zwiędniętym wiechciem na peronie, skreczować po szybie  i w końcu, ustawiać sobie tak obciachowe opisy? Szczytem żenady są te  ustawiane po rozstaniach, mające posłużyć  jako dowód naszej szybkiej serduszkowej rekonwalescencji. Wytłumaczcie mi, co tak fajnego jest w próbie przekonania ukochanego jeszcze wczoraj człowieka, że dziś mamy go centralnie w dupie, bo właśnie znaleźliśmy sobie plaster na nasze rany w postaci nowej miłości. Czegoś tu chyba nie rozumiem.

Z Misiaczkami w LoRneCcie. Będzie się działo!

Mam wrażenie, że ludzie ustawiający sobie takie opisy, tak rzadko wychodzą z domu, że ilekroć im się to zdarzy, czyn odnotowują jako godny pochwalenia. Później ci sami raczą nas jakimiś sześćdziesięcioma zdjęciami z owych imprez, które różnią się jedynie ilością sałatki warzywnej na stole.

Się działo!

Dodatkowo bardzo często posiadają na fejsie kilkanaście folderów tematycznych, które przedstawiają ich w tych samych ujęciach, w takich samych pozach, przy czym inny jest tylko kolor ich bluzki. No i rzecz jasna, ilość wypitego alkoholu: im więcej, tym lepiej. W tych kręgach, nie wiedzieć czemu, ludzie lubują się w fotografowaniu spożytych napojów wyskokowych:  wszystkie znalezione przez nich butelki i puszki koniecznie muszą znaleźć się na zdjęciu.

Było cudownie Skarbuniuuuu

Patrz punkt wyżej. Z tą różnicą, że w tym przypadku nie bierzemy pod uwagę wyjść  z domu, a jedynie ilość (s)ekscesów,  z którymi koniecznie autor opisu, chce się z nami podzielić. Nigdy nie wiem, jak mam się w takiej sytuacji zachować. Powinszować? Zaproponować jakiś lubrykant?

Życie jest jak róża z kolcami

A jeśli się narodziłeś, oznacza to, że kiedyś umrzesz. Łał. Głębia cytatów a’la Paulo Coelho jest niczym metafora “w pustej szklance pomarańczy” niejakiego Piotra K. Aforyzmy, złote sentencje i cytaty mogą stać się naszym mottem życiowym i właściwie, to bardzo fajne, pod warunkiem, że dowiadujemy się z nich czegoś więcej niż to, że życie jest trudne, a miłość choć ciężka,  piękna. Fakt, że cytujemy czyjeś słowa, samo przez się, nasuwa jakby myśl, że nie odkryliśmy Ameryki własnej, że przed nami byli inni, którzy  na to wpadli i naprawdę, trzeba pogodzić się z tym, że nasi znajomi najprawdopodobniej również zaliczają się do grona ludzi, którzy też to wiedzą.

Poważna lektura na otarcie łez

==> o

Ależ jesteś zabawny(.)(.) Twój doborowy żart zachwyca mnie, jestem pod wrażeniem, spadłam z krzesła, zadławiłam się śliną i turlam po podłodze.

Egipt 2012

No naprawdę, gdybyś mi nie napisał roku, to w ogóle bym się nie zorientowała jaki akurat mamy. Dlaczego ludzie chwalą się tylko wakacjami za granicą? A czy wieś u babci Zofii, nie zasługuje już na szacunek? Czy wyjazd do Zbrosławic, nie jest powodem do dumy? Czy tylko jadąc za granicę można czuć się lepszym? Fuck, przecież to żałosne.
PS Jeśli ktoś broni nadawcę tego komunikatu twierdząc, że ten chciał dać znak o swojej nieobecności, to ja się kurna pytam. Prościej się nie dało? Po prostu “poza zasięgiem”, “na wakacjach”, “jesteście lamusami, bo kiedy ja grzeję dupkę, wy wynosicie wodę z waszych zalanych domów”. Jeśli masz w sobie trochę wstydu- oszczędź sobie i innym przykrości. Być może w towarzystwie twoich znajomych są ludzie, których zwyczajnie nie stać na wakacje i, którym będzie głupio,  jeśli na zadane pytanie “gdzie byłeś na wakacjach”, nie będą Ci mieli co odpowiedzieć.

Ooo, sometimes I get a feeling

Znasz angielski. Zajebiście. Może by tak jednak do CV? Albo za granicę?

Popacz tam kfiat, a tam majonez

Masz poczucie humoru (albo chorobę psychiczną). Też fajnie.

Spoglądając na opisy niektórych znajomych z zakładki “stare”, zastanawiam się, czy cofnęli się w rozwoju, czy zawsze byli niespełna rozumu. Być może człowiek dojrzał, świat się zmienił, a oni utkwili gdzieś w przeszłości, nadal naiwnie wierząc, że świat kręci się wokół nich. Jakim trzeba być egocentrykiem, aby wierzyć, że nasz nic nie wnoszący, nie posiadający w sobie ani grama informacji opis, może kogokolwiek zainteresować. Bo chyba taki mają cel opisy? Informacyjny? No chyba, że coś przeoczyłam.

[*]


Czy przyjaźń damsko męska istnieje?

12 grudnia 2011 |  Kokolina 
Kategoria: Życiowe

Niech Was nie zwiedzie tytuł rodem z jakiejś gazety dla kur domowych, w których obok horoskopu i krzyżówki, możecie znaleźć 86 pomysłów na kotleta i porady jak żyć (tymi zajmuje się ktoś inny, ale coś mu ostatnio nie wychodzi). Kuba, bo o nim mowa, uwodzi nas od niedawna notkami tak hardcorowo mocnymi, jak zamiecie śnieżne podczas tegorocznych Mikołajek. Do tego są one tak życiowe, że nic tylko prześledzić premiery najnowszych gier komputerowych, czy kinowych i już z łatwością możemy przewidzieć jego następny krok.

Zbliżają się Święta. Wszechogarniająca atmosfera miłości udzieliła się także mi. Na co dzień jestem sfrustrowanym singlem, którego zakochane parki lecące w ślimaka irytują równie mocno, co autobusowi didżeje, ale nie w święta! Lof, hoł hoł hoł, rodzinna atmosfera, tradycja, magia, zapach igliwia, śnieżynka, pralinka. A chujos mujos! Tak naprawdę rozchodzi się o kasę (albo o dupę jak zwykł mawiać mój kolega). Święta to czysty biznes, ale ilekroć powtarzam to na głos, czuję się niegodna stąpania po tej ziemi. Cynizm więc odstawię dziś na bok i coby nie przełamywać konwencji, wąchając plastykową choinkę (stoi od zeszłego roku), na tapetę wrzucę dziś temat miłości.

Czym jest przyjaźń, a czym jest miłość, wie chyba każdy z nas. Jednak sprawa nie jest tak oczywista, jeśli w grę wchodzi uczucie wiążące dwóch heteroseksualnych ludzi o odmiennej płci. Moi koledzy twierdzą, że przyjaźń między kobietą, a mężczyzną nie istnieje. Że zawsze w grę wchodzą hormony i pociąg seksualny, więc po czasie, pojawi się zaangażowanie którejś ze stron. Że facet nigdy nie zakoleguje się z kobietą, nie licząc potajemnie (a nawet nieświadomie) na coś więcej. Czy ja wiem? Dysputa miała miejsce podczas mojego zaprocentowania, gdzie wiedziona instynktem samozachowawczym, wlewałam w siebie, co rusz, kielichy grzanego wina, czując że nie zdzierżę tematu na sucho. Chciałam zabłysnąć, popisać się jakąś pointą, podczas gdy wróciłam do domu, spojrzałam w lustro i palnęłam się w łeb.

Jeśli ktoś z Was jeszcze nie odkrył, jaki paradoks kryje się w tym, co opisałam, proponuję jeszcze bardziej wczuć się w klimat pierdolonej magii.

W tym celu jeb bokehem, jeb pomarańczową spraną poświatą i mamy ucztę dla wszystkich artystycznych dusz.

Moi koledzy jawnie deklasują naszą przyjaźń, przyznając, że ona nie istnieje, ponieważ liczą na coś więcej! Nosz kurwa brawo gwiazdo, dojście do tej prawdy objawionej, zajęło ci całe 23 lata (ciekawe ile kolejnych, zajmie odkrycie tego, że Mikołaj to jedna wielka ściema). Przyznam, że z początku nawet trochę mnie to ucieszyło, przez chwilę nawet nie czułam się niczym Ania z pewnej bajki.

Ale mój entuzjazm szybko opadł. Szczerze wierzyłam, że łączy nas coś czystego i fakt, że w swoim towarzystwie rozprawiamy o sprawach damsko- męskich, kojarzyłam po prostu ze wzajemną sympatią i zrozumieniem. Byłam naiwna niczym fani Britnej, którzy uwierzyli w jej czystość. Latami spotykałam się z facetami, których uznawałam za kolegów, podczas kiedy dziś o tym myślę, dostrzegam znaki, których wcześniej nie widziałam. Były aluzje, sprośne żarty, udawana kokieteria i chyba lekki flirt. Aż tu nagle trach, bum, jebud. Im chodzi tylko o jedno! Nie bawmy się w eufemizmy. Im chodzi o to, co masz pod majtkami!

Ale czy ja wiem, czy to takie fajne.

Ostatnio znajoma, widząc moje wystające spod spodni rajty, w kolorze zbutwiałej kupy, stwierdziła, że nawet, jeśli ktoś, przypadkowo na ulicy, chciałby mnie zgwałcić, po rozeznaniu się i poczynieniu rekonesansu, uciekłby w podskokach. Cóż, porównanie wyjątkowo niesmaczne, ale spróbuję wykorzystać je jako test mojej „przyjaźni” z kolegami. Wy dalej mydlcie sobie oczy, ja jeszcze wrzucę wszystko wyjaśniający film.

Kiedy wszyscy wokół krzyczą „kryzys, kryzys”, mam szczerą nadzieję, że nie tyczy się on tego, co w życiu jest najważniejsze. Dlatego korzystając z okazji zbliżania się do Nowego Roku, chciałabym Wam życzyć dużo, dużo miłości. Która przejawia się nie tylko w chwilowych podrywach serca wiedzionego hormonami, ale i w subtelnych gestach; otwartości na drugiego człowieka, bycia pogodzonym z życiem i pogody ducha.

A dziewczynom, damsko- męskiej przyjaźni, która być może po czasie, przerodzi się w coś poważniejszego. Miejcie się jednak na baczności i noście jakieś fajne rajty, tak na wszelki wypadek.


Cropp na wakacje: Giewont, oscypek i grzane wino

15 lipca 2011 |  Kuba 
Kategoria: Życiowe

Jeśli chodzi o wybór miejsca na wakacje mam tylko jedną podstawową zasadę – w góry nie  jeździ się latem, tylko zimą. Doceńcie poświęcenie, bo dziś specjalnie dla was ją złamię.

(więcej…)


Cropp na wakacje: A może nad morze?

11 lipca 2011 |  Kuba 
Kategoria: Życiowe

Rozpoczynamy dziś nowy cykl notek, który będziemy realizowali w lipcu i sierpniu. Jako, że Cropp to polska firma (kupując nasze ubrania wspieracie rodzimą gospodarkę) postanowiliśmy sprawdzić gdzie w naszym pięknym kraju można udanie spędzić wakacje. Na pierwszy ogień poszło morze. (więcej…)


Sztuka wyrywania licealistek

27 czerwca 2011 |  Kuba 
Kategoria: Życiowe

Ponieważ grupa docelowa marki Cropp to osoby w wieku 15-25 lat, a więc młodzi, piękni, bez przeszłości w SB, na naszym blogu staramy się nie tylko pisać o tym co wspaniałe i niesamowite, ale też wychodzić na przeciw problemom współczesnej młodzieży. A w listach częstokroć pytacie mnie “jak wyrywać licealistki?”, “jak wyrywać studentki?”, “jak zaskarbić sobie sympatię babci mojego kolegi?” (to ostatnie jest akurat niepokojące).

(więcej…)


Engine