Ostatni raz teledyski na MTV leciały w czasach, kiedy nie mogłam się zdecydować czy moim ulubionym zespołem jest Spice Girls, czy Smerfne Hity, ale na szczęście dziś takie dylematy rozwiązauje Youtube. I choć mam nadzieję, że mój śmiech nie jest w połowie tak głupi, to zabawię się dziś w Beavisa i Buttheada i pośmiejemy się razem z idiotycznych teledysków. Zaczynamy!
Lionel Richie – Hello
Na pierwszy ogień pójdzie mój absolutny faworyt. Na pozór zwyczajna historia o pięknej miłości. Jest natomiast drobny problem, otóż Lionel nęka swoją uczennicę, chodząc za nią krok w krok i wyśpiewuje jej wyznania miłosne z bezpiecznej odległości, do tego nieprzyzwoicie się na nią gapi, bezczelnie wykorzystując fakt, że biedna dziewczyna jest niewidoma. Gdyby teledysk powstał 10 lat później, Lajonel na bank dostałby zakaz zbliżania się. Wszelkie granice absurdu teledysk przekracza, gdy Lionel jęczy ‘Hello’ do telefonu, a potem odkłada słuchawkę i śpiewa sam do siebie. Whaat? Koleś, w końcu się do niej odezwałeś, powiedz jej to wreszcie! Wyraz twarzy Lionela za każdym razem gdy śpiewa ‘Hello’ – bezcenne.
Attack attack! – Stick stickly

Majstersztyk gatunku znanego jako ‘Zróbmy teledysk składający się w 90% z ujęć zespołu i dorzućmy przypadkowe zdjęcia kobiety/mrocznego domu/ciemnego lasu/smutnych twarzy/księżnej Diany’. Czy to są klony? Pięcioraczki? Bracia Dalton? Ależ nie, to tylko członkowie zespołu ubrani identycznie. A gdy zaczną synchronicznie biegnąć w miejscu
(2:52), będziecie już wiedzieć, że właśnie tego oczekujecie od zajebistego teledysku. Rock on!
Klaus Nomi – Lightning Strikes
Wow, no dobrze, w tym przypadku należałoby zapytać, co w tym klipie NIE jest dziwnego… Właściwie trudno się zdecydować, czy klip jest bardziej upiorny, czy śmieszny, do momentu aż w tle nie pojawią się dwa miniaturowe Klausy z parasolkami wyśpiewujące falsetem chórki. Przestrzegam, kolega mnie przeklął po obejrzeniu, wyrzucając mi, że zamiast pośladków Boya George’a przez całą noc będą nękały go całuśne usta Klausa. Bo Klaus nie może się powstrzymać od całowania Was.
Immortal – Blashyrkh
Teledysk tak epicki, że brak słów. Wypunktuje Wam więc tylko moje ulubione momenty: 0:57, 3:31 i oczywiście dziki galop w 3:59. Słońce przestało dziś już świecić dla mnie.
Dschingis Khan – Moskau

Weźcie Abbę, dodajcie szczyptę Power Rangers, okraszcie suto rosyjskimi tańcami ludowymi, nie zapominając o fikuśnych fatałaszkach i voilà! Otrzymacie Dschingis Khan. Zanim się zorientujesz, że gdzieś mignął ci przed oczami koleś ze Star Treka w satynowym wdzianku, na środku zaczyna tańczyć kazachstański święty Mikołaj. Wnioski? Nic dziwnego, że wysłano ich na Eurowizję.
Danko Jones – Do You Kiss On The First Date
Coś dla wszystkich fanek Zmierzchu i uczestników zbiorowej wampirycznej histerii. Oficjalnie przyznaję Danko Jonesowi nagrodę dla najbardziej obleśnego wampira, no bo jak inaczej uhonorować połączenie Nosferatu z Charlim z Californication lub jak kto woli Masuką z Dextera.
Dennis Mandalone – America We Stand As One

Pamiętajcie i powtórzcie wnukom: to właśnie się dzieje, gdy ckliwy melodramatyzm krzyżuje swoje ścieżki z Amerykańskim patriotyzmem. Ten klip może rozwiązać wszystkie problemy amerykanów z imigracją- w końcu kto chciałby tam przyjeżdżać, a tym bardziej mieszkać, po obejrzeniu tego teledysku? Dennis Mandalone spędza w tym klipie więcej czasu na plaży, niż David Hasselhoff przez cały sezon Słonecznego Patrolu. A ponadczasowa fryzura nie powinna nikogo dziwić, Dennis lubi podróże w czasie – w końcu grywał w Star Treku.
Tomasz Niecik – Tutti Frutti
Niekwestionowany książę polskich teledysków, dumnie lansujący jakże wdzięcznie brzmiąca markę Cipo&Baxx. Kocham matematyczne zależności, zamykam oczy gdy widzę krzywo ułożony chodnik, ale nie spodziewałam się, że uwielbia to równie Niecik. A jednak, chłopaczyna prawodpodobnie nieprzypadkowo co drugie zdanie ma na sobie okulary. Najlepsza parodia Call On Me w historii internetu.
Armi Ja Danny – I Want To Love You Tender
Śpiewający He-man/Luke Skywalker w duecie z Dorotką z krainzy Oz oraz ich wesoła gromadka, przypominająca sektę przerośniętych krasnali, zaprezentowali najbardziej niedorzeczną choreografię, jaką zdarzyło mi się oglądać. Wygląda to jak wesele grubo po oczepinach, kiedy panna młoda rzyga w kącie, jej mąż zwisa bezładnie w tańcu z ramion masywnej ciotki, a najlepiej bawią się jowialni wujkowie. Tego nie zobaczycie w JuKenDens. Dajcie się ponieść kosmicznemu szaleństwu, pomachajmy Jasiowi i Małgosi, patrząc jak odlatują w gwiezdną dal.
David Hasselhoff – Hooked On A Feeling
Budżet tego klipu prawdopodobnie nie przekraczał dniówki mojego kolegi, który montuje oświetlenie w dorożkach. Zawsze gdy to oglądam, dociera do mnie, że mam złe priorytety w życiu. Wciąż nie wynaleziono lekarstwa na raka, a ja o 1 w nocy po raz piąty oglądam latającego jamnika i eskimosów.
Tym chyba zakończymy, bo mój mózg przełączył się w tryb Hooga Chakka.