Wpisy autorstwa Arek

  • Nejm: Arek 
    Abałt: Stoję na bakier z rzeczywistością we jej wszystkich kanciastych formach. Całuję popkulturę w tłuste dupsko, za jej najbardziej pryszczate dzieci, co nie przeszkadza mi zupełnie lżyć jej za plecami.

“Zmierzch” wampirów

15 grudnia 2011 |  Arek 
Kategoria: Film

Jakiś czas temu Kuba pisał o “True Blood” co prawda uważam, że jego tekst to w większości stek bzdur, ale nie o to chodzi. Zmierzch i wcześniej opisywaną serię z HBO łączy jedna rzecz – wampiry! Choć trzeba przyznać, że w obu tych przypadkach pod tą nazwą  kryje się coś zupełnie odmiennego. W skrócie mówiąc, różnica polega na tym, że gdyby Edwarda, granego przez bożyszcze nastolatek Roberta Pattinsona, wysłać do serialowej Luizjany to prawdopodobnie dostał by depresji, po czym założył kółko różańcowe, zaś Eric Northman po znalezieniu się w Forks już po kilku dniach trząsł by całą okolicą z wilkołakami włącznie.

Wynika to z tego, że niestety (i to jest wstrząsająca informacja dla każdego fana Sagi) wszyscy bohaterowie Zmierzchu to mięczaki!

Przypomnijcie sobie inne filmy o wampirach – Wywiad z Wampirem, Underworld, Od zmierzchu do świtu… W każdym z nich są one w jakiś sposób straszne, i pociągające zarazem. Na tym opiera się cała magia mitu krwiopijców. Łączą w sobie okrucieństwo i dziką żądzę z bólem i delikatnością i wyrzutami sumienia. Niestety w „Zmierzchu” takich dylematów się nie uświadczy. Wampiry w Forks stanowią grupę przykładnych obywateli z grzecznie zaczesanymi włoskami i dokładnie przyciętym trawnikiem, która gdyby nie okazyjne picie krwi mogła by wystąpić gościnnie w rodzinka.pl na dwójce.

Mniej więcej o to mi chodzi

Mniej więcej o to mi chodzi

Zresztą ogólna gąbczastość bohaterów nie dotknęła tylko krwiopijców, dla zachowania równowagi ugrzecznieniu uległy też wilkołaki. Szczytowym osiągnięciem w tym zakresie jest scena finałowej walki, podczas której, w wyniku łamiącego serce splotu wydarzeń, Jacob (czyli główny zmiennokształtny bohater) dokonując heroicznego wyboru broni ukochanej przeciw swym pobratymcom. Choć wynik wydaje się przesądzony i widz praktycznie już widzi oczyma wyobraźni rozszarpane ciało Belli, nagle staje się cud zupełnie odmieniający bieg wydarzeń! Oto Jacob staje się nietykalny, walka się kończy, a wilkołaki uciekają w las. Wszystko ponieważ staje się jasne, że pokryty futrem rywal Edwarda jest zakochany! Trzeba przyznać, że jest to argument nie do obalenia, szczególnie w demonicznym świecie nocnych monstrów!

Nawet w “M jak Miłość” uczucie nie uratowało Hanki, ale jak się okazuje świat polskich seriali obyczajowych to brutalna jatka w porównaniu do wilkołackich i wampirzych obyczajów.

lessie wróć!

lessie wróć!

Wszystkie moje kąśliwe uwagi pod adresem najnowszej części „Sagi” tak naprawdę są tylko wstępem do najważniejszego wniosku, który niczym piosenka usłyszana z rana kołacze mi się wciąż po głowie. Cała armia oddanych zwolenników zapłaciła własną kasę za to aby obejrzeć film edukacyjny!!! Tak „Zmierzch” manipuluje i to bez zbytniego się z tym krycia! Uważam to za największy sukces twórców filmu. Po co ogłoszenia społeczne, czy pogadanki na lekcjach, skoro ludzie z własnej woli zamkną się w sali i z największa przyjemnością będą oglądać historię o wartości rodziny w życiu i odpowiedzialności w seksie

Ot cała fabuła...

Ot cała fabuła...

No właśnie po co? Bella nie dość, że czekała do ślubu to i tak prawie umarła, a przecież bez seksu było tak pięknie… ten fragment nie wymaga, chyba dalszego komentarza.

Żeby nie być uznany za hejtera (choć może być już na to za późno) przyznam, że „Zmierzch”, jako melodramat może się podobać. Jest w nim wielowątkowa historia rodzinna, mezalians, czyli bardzo klasyczne wątki filmów romantycznych. Jeśli ktoś lubi romanse to droga wolna – „Saga Zmierzch” czeka na niego otworem. Ale wszyscy którzy pamiętają jak to było kiedy zęby u wampira służyły do rozrywania tętnic, a nie otwierania puszek z Colą niech się trzymają od Pattinsona i kolegów jak najdalej. Tyle ode mnie, a Wy co powiecie…?


Potworki z wielkiego ekranu

9 czerwca 2011 |  Arek 
Kategoria: Film

Najgorsze to dać sobie coś wmówić. Na przykład szkoła wmawia, że lektury są ciekawe, że alkohol jest zły, że to seks tylko po ślubie, że kino to tylko te filmy, które reklamują itp. Ci którzy dają sobie tak powiedzieć, mają wmówione i już, żyją sobie grzecznie i porządnie. Na szczęście w CROPPie tak nie jest, a ludzie którzy siedzą w naszym klimacie nic sobie wcisnąć nie dadzą, bo w szkole zajmują się fajniejszymi rzeczami niż uważaniem:) Dlatego mają swoje zdanie na temat lektur, alkoholu, seksu. Pytanie czy mają swoje zdanie na temat kina?

Ostatnio na facebooku CROPPa pojawiły się krótkie zajawki filmów, o których nawet nie zająkną się w szkole, czy na studiach. Oczywiście mowa o Najgorszych Filmach Świata, czyli zbiorowisku kinowych potworków na ostro! Wszystko z okazji trwającego w Katowicach festiwalu filmowego w którym CROPP umoczył swoje paluchy prezentując takie hity jak Atak Kobiety Olbrzyma, czy Blackula (tak chodzi o czarnego Drakulę:))

YouTube Preview Image

O co chodzi z takimi filmami? Nie są w 3D (tak istnieją takie:) ), są stare i mają naprawdę złą fabułę, lub jej zupełny brak. Najłatwiej zrozumieć to oglądając filmy Tarantino czy Rodrigeza, mam tu na myśli takie perełki jak Machete, czy Death Proof.

No to chyba wszystko jasne!?

No to chyba wszystko jasne!?

Każdy kto je widział wie, że duża dawka bezsensownej przemocy, seksu i humoru potrafi stworzyć widowisko przy którym Avatar to mały pikuś! Twórcy tych arcydzieł nie przyjmują się realizmem i innymi pierdołami, które ograniczają większość reżyserów i scenarzystów, wystarczy spojrzeć np. na film Ludzie Krety. Sam tytuł już zabija! A motyw ubranych w gumę statystów udających wielkie krety to klasa sama w sobie, dodajcie do tego podziemną cywilizację, napalone kobiety, i dużo tekturowych dekoracji, a otrzymacie filmowy koktajl, który rozpierdala łeb!

YouTube Preview Image

Oczywiście największym klasykiem ever są Zabójcze Ryjówki, czyli film, który zyskał już w Polsce grupę oddanych fanów. Grane przez psy w tekturowych maskach potwory, zjadają najpierw meksykanina (podczas snu), potem murzyna (po tym jak spadł z drzewa), i nie są w stanie dobrać się do białej kobiety. Oto jazda bez trzymanki i absolutny brak barier, oto cała esencja „najgorszych”, których nic, ani sens ani dobry smak nie ogranicza. Pytanie jak ich nie kochać?

YouTube Preview Image

Zachęciłem, czy zniechęciłem? Zakochaliście się w ryjówkach, czy nie może nie trafia do Was klimat zmutowanych stworów granych przez przebrane zwierzęta, lub gumowe lalki? Może ktoś jednak się przełamie i obejrzy, a możne już widzieliście? Na pewno warto sprawdzić klimat bo warto mieć swoje zdanie, choćby po to by móc je wyrazić!


Cycki spod ołówka

26 kwietnia 2011 |  Arek 
Kategoria: Szydera

No dobra czas na szczerość – po co czyta się komiksy? Albo konkretniej po co czyta się komiksy mając powyżej 16 lat? Przecież nie dla ich porywającej fabuły, ani dlatego, że jest to czynność dzięki której możesz zdobyć wielu fajnych przyjaciół. Po prostu chodzi o obrazki, a nie ma fajniejszych obrazków niż te na których ktoś dobrze narysował panienkę. No bo po co, na przykład stworzono postać Supergirl, lub Batgirl?

komiksowe girlsy

komiksowe girlsy

Umówmy się, dziewczyny herosów, ich przeciwniczki (które zawsze ubierają się w obcisłe stroje rodem z sex shopu), czy dziennikarki, które wciskają swój nosek tam gdzie nie trzeba, wszystkie mają jedną wspólną cechę. Są superseksowne!

Pytanie który z herosów ma najlepiej?

Batman – prawdziwy playboy! Zmienia kobiety jak rękawiczki, wdaje się w romans z każdą która się napatoczy (ma niezłą kolekcję do wyboru), a dodatkowo zarywa grzeczne dziewczynki. W filmach trafiły mu się takie laski jak Kim Besinger, Michele Pfeiffer, Nicole Kidman, Uma Thurman, Elle Macpherson (WTF?), Katie Holmes i Maggie Gyllenhaall (WOW długa lista!). Ale to nic w porównaniu do komiksu! Kto czytając przygody mrocznego rycerza, potajemnie nie marzył o Catwomen?

YouTube Preview Image

W ogóle kobietki ubrane w obcisłe stroje kotów to częsta zajawka w komiksach (hmm… skąd taki pomysł) swoją Catwoman ma również…

Spider-man – No temu to się trafiło! Na co dzień ma Mary Jane (nie tą z filmu, ale komiksową), w dodatku romansuje z Patrishia Hardy alias Black Cat (mrauuu)

są powody żeby biegać po mieście w getrach udajac pająka

są powody żeby biegać po mieście w getrach udając pająka

Teraz quiz, a nawet dwa. Po pierwsze która kotka lepsza? Po drugie czemu chłopcom w wieku dorastania pokazuje się głównie dominy z pejczem? Po trzecie czemu film z Halle Berry był taki kiepski :(

Oprócz ubranych w czarny lateks kocic, w komiksach występują też kobiety niedostępne, w tej kategorii prym wiodą Poison Ivy z Batmana i Rouge z X-man

can't touch this!

can't touch this!

Ponieważ ich moce powoduje, że po każdym zetknięciu z przedstawicielem płci przeciwnej ten pada martwy lub śmierci bliski, to ich głównym zadaniem jest doprowadzenie wszelkiego typu bohaterów do granic wytrzymałości fizycznej i psychicznej poprzez noszenie tak obcisłych i skąpych ciuchów, jak tylko się da, oraz uczenie dziewczyn, jak kazać chłopakom czekać.

Rolę edukacyjną spełniają również wszelkiej maści „silne niezależne kobiety”, a tu oczywiście najważniejsza jest Wonder woman! Zaopatrzona w mutację stroju kąpielowego z puszką po konserwach i pejczyk (który jak widać jest atrybutem silnych kobiet) heroska walcząca o dobro.

mamusiu jak urosnę to też chce mieć taki pejczyk i strój

mamusiu jak urosnę to też chce mieć taki biczyk i wdzianko

Prawdziwy wzór dla młodych dziewcząt (jej największym sukcesem jest wyprowadzka od matki! Naprawdę jest co naśladować!)

Supermana pomijam, bo pomimo tego, że jest największym twardzielem ever, to ewidentnie ma poważne problemy z wiarą w siebie. Po uratowaniu panienki mówi do niej “proszę Pani”, a potem dają pogadankę o bezpieczeństwie transportu! Raczej nie warto brać przykładu :)

YouTube Preview Image

Jedyna babka, która mimo wszystko się z nim zadaje, czyli Lois Lane, jest na tyle tępa, że nie potrafi go rozpoznać po tym jak włoży okulary!

prawie jak were is wally?

prawie jak were is wally?

Na koniec jeszcze inspirująca postać i pytanie.

No dobra kto na co dzień chodzi w bieliźnie?

No dobra, kto na co dzień chodzi w bieliźnie?

Kogo bezczelnie pominąłem? Na pewno w komiksach waszego dzieciństwa (bo w pewnym wieku już nie wypada się przyznawać do ich czytania) są bohaterki które chcielibyście się podzielić z resztą wszechświata…ujawnijcie je!


Wyrznięte z prześcieradła, czyli czkawka po nocnych objawieniach

7 kwietnia 2011 |  Arek 
Kategoria: Wyszperane

Doczekaliśmy się! Trójmiasto w odpowiedzi na zaczepkę warszawskich aktywistów, rozpoczęło pierwszego kwietnia muzyczny ostrzał stolicy inicjując tym samym ogólnopolska wojnę na lokalne prodżekty. Spodziewałem się tego, gdyż ostatnio co noc nawiedza mnie Tyara, zdradzając przebieg niechybnej batalii, która ogarnie kraj jak długi i szeroki. Przerażająca piosenka była tylko zaczątkiem tego co ma się stać, choć już sama w sobie powoduje drżenie rąk i mózgu. No chyba że to były tabletki, nie jestem pewien. Najlepiej sami oceńcie…

YouTube Preview Image

Według tego co mówi mi w snach Tyara walka na słowa pociągnie za sobą liczne ofiary, niejedna wrażliwość zostanie na zawsze pogruchotana. Jak na razie odgłosy walki dudnią na ulicach Sopotu i Warszawki, ale dzięki objawieniom wiem, że jak grzyby na deszczu wyrosną wkrótce nowe prodżekty, bo żadna wioska, ani miasto się nie podda. Można się więc spodziewać np. Poznańskiego projektu  Koziołki, czy Katowickiego projektu Spodek, ten ostatni może zresztą ponoć liczyć na poparcie gwiazd. Tak samo jak projekt Jastrzębie Zdrój, gdzie sprytnie zainstalowano na budynku centrum dowodzenia z gwiezdnego niszczyciela, co ma zapewnić prodżektowi wsparcie ciemnej strony mocy.

Gwiezdny dom

Najbardziej gwiezdny dom

Kto wygra w tej bitwie? Jak na razie wynik zależy od tego, skąd go oceniamy, im bliżej Warszawy tym mniej śmieszny jest żart o modżajto, im bliżej morza tym bardziej każdy jest cwany. Innym słowy „let the battle begin”.

Wojenny nastrój ma zresztą tendencję do szerzenia się i dotyczy już nie tylko miast. Nawet poszczególni ludzie skaczą już sobie do gardeł. A skoro już od czasów gladiatorów każdy wie, że nic nie daje takiej frajdy w oglądaniu, jak wzajemne obrzucanie się błotem przez celebrytów, szykuje się dobry FUN, bo przecież No Damage No Funky!

Ostatnio inspirujący fight zafundowali sobie MaturaToBzdura i Niekryty Krytyk, swoją drogą dwóch szyderców pełną gębą.

niekryty krytyk vs matura to bzdura

niekryty krytyk vs matura to bzdura

Kto wygrał? Znów ciężko ocenić, trochę jak w walce Diablo z tym drugim. Najważniejsze, że się pokłócili i jest o czym pogadać przy piwku:)

Zainspirowany tym sporem pytam: czemu nie robią polskich Celebrity Death Match? Założę się, że wielu chciałoby zobaczyć jak Doda wbija obcas w twarz Majdana, albo Nergala, albo obu jednocześnie. Niestety zarząd TePSy konsekwentnie ignoruje moje petycje o rozpoczęcie polskiej edycji na TVP Kultura, w związku z czym jako temat rozmów musi starczyć soczysta wymiana słów między gwiazdeczkami, nie okraszona wymianą ciosów.

Zanim znów pójdę spać czekając na kolejne objawienie dodam tylko, że jako wierny uczeń mistrza Pai Mei, we wszystkim co mnie otacza szukam możliwości rozwinięcia swej sztuki, a ponieważ moją sztuką jest język, to te walki dają mi jedną wielką nadzieję. Nadzieję na poprawę pomysłowości w obelgach. Już do łask wracają takie słowa jak lebiega, czy łachudra, oraz takie kwiatki językowe jak drynić, czy sztos, więc może niedługo nie każda kłótnia będzie przebiegać w rytm czteroliterowych słów na K, bo będąc szczerym zalatuje to nudą, taką nudą, że już zasypiam…


Engine