Zdecydowaną większość dziewczyn odbieram mniej więcej tak:

Moją pasją i hobby są kosmetyki, ciuchy oraz zdobienie paznokci.
Z przerażeniem obserwuję jak niewiele dziewczyn ma zainteresowania jakieś inne poza chęcią osiągnięcia dobrej prezencji. Z masą moich znajomych po prostu nie da się porozmawiać na tematy inne niż: faceci/ związki/ kosmetyki/ ciuchy (niepotrzebne skreślić). Podobną tendencję obserwuję w muzyce. Włączając radio, czy telewizyjną stację muzyczną, nie słyszę muzyki, a jedynie skowyt NIEROZUMIANYCH, ZDRADZANYCH, BIEDNYCH, BŁAGAJĄCYCH O MIŁOŚĆ, SŁABYCH SIEROT, których jestestwo sprowadza się do nieskazitelnego wyglądu, a przy okazji, do wypatrywania wybranka swego serca z okien swojej wieży.
Tak jakby nie można mieć własnego życia, własnego zdania, no ale przede wszystkim, bo to szczególnie mnie boli, życia w którym mężczyzna nie zajmuje pierwszego miejsca. Nie zastanawiało was nigdy dlaczego facet po zerwaniu idzie z kolegami na piwo, a kobieta w tym samym czasie siedzi w domu płacząc w poduszkę i słuchając dołujących piosenek?
Na szczęście nie wszystkie takie jesteśmy. Są kobiety, które swoją pasją potrafią udowodnić, że także
MAJĄ JAJA!
I nie chodzi tutaj o to, aby rywalizować z facetami, być wulgarnym i krnąbrnym, nadmiernie pewnym siebie dziewuszyskiem. Ale osobą, która po każdej wypowiedzianej “kurwie” nie będzie odczuwała chęci odmówienia stu zdrowasiek. Będzie wiedziała, że ma do tego prawo, nie będzie mdła, no ale przede wszystkim będzie mieć swoje życie. Na szczęście CROPPowa ekipa udowadnia, że istnieją jeszcze dziewczyny, dla których świat nie kończy się na doborze właściwego podkładu do twarzy.

Nie ma, że boli, że zedrze się kolano, upadnie, czy dozna kontuzji. Dziewczyny również potrzebują adrenaliny i mocnych wrażeń (o takich już w następnym odcinku). Ale skoro wspomniałam o muzyce… Rihanna, Beyonce, Katy Perry, Lady Gaga: tych pań nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jednak pomimo dużej popularności jaką się cieszą, nieustannie towarzyszy mi wrażenie, że muzyka w ich przypadku, stoi gdzieś na samym końcu. Bo oprócz niej liczy się przecież to jak gwiazda wygląda, jak się porusza, jak mocno szokujące ma teledyski, jakiego ma chłopaka i, czy ten ją bije. Wszystko to przypomina breję, w której zamysł pierwotny czyli “tworzenie (dobrej) muzyki” zginęło, zmieszało się z makijażem wokalistki, jej tipsami i makijażem.
Okej, czasy trochę się zmieniły, do wokalistów dodaje się całą otoczkę plastyku, który ma na celu bycie “jakimś”. I nie jest ważne to, czy taka Avril Lavigne brylująca na salonach jeszcze kilka lat temu, prywatnie była w gruncie rzeczy szarą myszką. Bo przecież publicznie była “jakaś”, cel został osiągnięty; dusza buntownika, aroganckie zachowanie, kilka mocnych tekstów i szalone ciuchy. I z reguły tak to wygląda: ciemny lud to kupuje, sprzedaż wzrasta i wszyscy się cieszą. Jednak, czy aby na pewno o to w tym wszystkim chodzi?
Mam wrażenie, że po drodze, w całej tej masie komercyjnej papy, którą jesteśmy karmieni i której rzecz jasna nie sprzeciwiam się, bo pop i komercja też czemuś służą, straciło się wiarygodność. Kobiety ustrojone w kolorowe pióra straciły swą autentyczność, na ich twarzach, gdzie pierwotnie pojawiał się uśmiech, wstrzyknięto substancję wygładzającą zmarszczki. Myślę, że wspomniane przeze mnie panie, powinny już podziękować bowiem na arenę wkracza
ŚWIEŻOŚĆ I AUTENTYCZNOŚĆ

Ta młodziutka raperka udowadnia, że świat rapu nie jest zarezerwowany jedynie dla mężczyzn, podobnie jak jej starsza koleżanka, Natassia Gail Zolot lepiej znana jako Kreayshawn.

Obie panie nie są śmieszne (w przypadku rymujących kobiet o to nietrudno), są jakieś, mają wyraźną osobowość, a swoją muzyką udowadniają, że można ją robić bez ciągłego nawijania o tym, że tamten ją zostawił, ale ona się nie poddała, trochę se popłakała i teraz każe mu spadać. Szkoda tylko, że zdecydowana mniejszość naszych rodzimych wokalistek jest w stanie pochwalić się podobnym hartem ducha. Z odmętu bylejakości, wyłania się artystka, której twórczość spokojnie i bez wstydu, możnaby wyeksportować za granicę.

I jeszcze dla fanów rapu, kawałek który od pierwszych chwil zadziwił mnie. Przyznaję ze wstydem: kiedy usłyszałam kobiecy głos, byłam w szoku, że za tak dobrym bitem nie stoi mężczyzna. Proszę Państwa, Belona MC:

DZIEWCZYNY!
Nasza umiejętność posługiwania się słowem jest mocniej wykształcona niż u mężczyzn; w związku z tym dużo mówimy i czasem nawet z sensem;) Ale, czy naprawdę nie lepiej słuchałoby się nas, gdybyśmy miały COŚ do powiedzenia, a swoją umiejętność potrafiły odpowiednio wykorzystać? Jak chociażby ta pani:
