Epitafium Ryśkowi z Klanu

Hanka Mostowiak miała życie piękne, ale umarła głupio. Ryszard Lubicz żył głupio, ale umarł pięknie. Szanowni państwo, nie jest mi lekko o tym pisać, lecz oto dziś odszedł taksówkarz, brat, syn, mąż, ojciec rodziny, przede wszystkim jednak: bohater.
Podobnie jak w przypadku Hanki (przeczytaj koniecznie jej prawdziwą historię), Telewizja Polska nie mówi nam wszystkiego o serialowych bohaterach. Fakty niewygodne są przemilczane, zaś premier Tusk przed każdym odcinkiem czerwonym flamastrem wykreśla kontrowersje ze scenariusza. W ten oto sposób przez ostatnich 15 lat poznaliśmy tylko część historii Ryśka.
Ryszard Lubicz urodził się w 1960 roku w Warszawie. Był najzdolniejszym z dzieci państwa Lubiczów i już w 1971 roku udało mu się wyjechać z kraju przy pomocy esbeckich układów dobrze wszystkim znanego Wuja Stefana. Rysiek jako genialne dziecko rozpoczął studia na amerykańskim MIT na kierunku biochemia termojądrowa. Przyznajcie się szczerze: tego o nim nie wiedzieliście!

Wuj Stefan za współpracę z SB poniósł odpowiednią karę, został prawnikiem trzydziestoosobowego klanu Lubiczów, rozwiązuje ich problemy za darmo i klepie biedę, bo nie ma czasu na inne sprawy
W latach 1973-1975 amerykańska wojna w Wietnamie wkracza w decydującą fazę. Nastoletni Ryszard, świeżo po obronie swojego doktoratu, zostaje zewnętrznym konsultantem armii USA. Światowe media milczą, ale w wyniku broni biologicznej giną setki tysięcy Azjatów. “Nie jestem dumny z tego co robiłem na wojnie. Nie chcę o tym rozmawiać” – po latach ucina temat Rysiek.
Targany wyrzutami sumienia Ryszard po powrocie do Stanów osiada w Miami i przyłącza się do ruchu hipisowskiego. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że spodnie-dzwony są trochę pedalskie i na dodatek fatalnie wygląda w długich włosach. Zaczyna chodzić w starannie dobranych kolorowych garniturach, a w całym mieście głośno jest o tym “eleganckim jegomościu z Polski”. Stany Zjednoczone powoli wchodzą w lata osiemdziesiąte, a Lubicz ma niemały wpływ na tamtejszą modę.

Pewnego razu Rysiek w jednym z klubów spotkał Dona Johnsona. Johnson jeszcze przez wiele lat wspominał tamto spotkanie i przyznał, że zainspirowało go do stworzenia serialu Miami Vice.
Nie wiadomo dokładnie czym Ryszard zajmował się podczas pobytu w Miami, zapewne nie było to więc nic legalnego, zwłaszcza, że miasto i Stany Zjednoczone opuszczał w popłochu. Amerykańskie władze nie były pewne Ryśka oraz wiedzy jaką posiadał. W ślad za nim wysłano najlepszą agentkę w dziejach wywiadu USA, pseudonim “Czesia”.
W 1980 roku znajomi pomagają mu w nielegalnym przekroczeniu granicy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej na pokładzie kontenerowca. Rysiek prosi znajomego robotnika z wąsami o “zrobienie dymu w stoczni” i odwrócenie uwagi tak, by mógł przemknąć niezauważony przez celników.
Po powrocie do kraju Rysiek osiadł wraz z rodzicami na Sadybie i prowadził spokojne życie chwytając się prac dorywczych, regularnie narzekając przy tym, że jego matka robi paskudne pierogi (nie wiedział jeszcze, że już niebawem los ześlę mu ciocię Stasię). W 1986 roku na potańcówce w remizie poznał Grażynkę, a w 1988 wzięli ślub i zamieszkali razem.
Lata spędzone w laboratoriach chemicznych sprawiły, że z płodnością u Ryśków nie było najlepiej, w dużej mierze jednak dlatego, że Ryśkowi sprzęt – jeśli wiecie co mam na myśli – odstrzelili już Wietnamczycy. Jedyną nadzieją pozostała adopcja. W 1998 adoptowali Maćka, a Rysiek był niezwykle dumny mówiąc “jesteśmy jak ojciec i syn, jak dwie krople wody!“, a dwa lata później adoptowali również Bożenkę. W 2006 roku w rodzinie Ryśków pojawiła się mała Kasia, którą Grażynka przywiozła po tym jak dwa lata spędziła “na wsi”, ale Ryszard bez zbędnych pytań uznał – i pokochał – swoją nową córkę.

Złośliwcy mawiali "W tym związku nie ma miłości, łączy ich tylko dziki seks". Dziś wiemy, że nie była to prawda.
Po pracy w armii i laboratoriach Ryśkowi został jedynie nawyk przesadnej higieny osobistej, do której zmuszał zresztą także swoje dzieci. Poza tym jednak był człowiekiem spokojnym, ułożonym, który zdawał się zapomnieć o swojej przeszłości. Życie po powrocie do kraju nie obchodziło się z nim lekko. W 2007 roku jakiś kretyn rozwalił śrubokrętem drzwi do jego łazienki, zaś od czasu związku z Panem Jeremiaszem Babcia Stasia przestała rozpieszczać go swoimi pierogami.
Rysiek zmarł 22 lutego, ale zmarł tak jak tego zawsze chciał i jak na to zasługiwał – walcząc z nieprawością i nieporządkiem, odkupując winy i błędy młodości. Tego dnia nie odszedł tylko ojciec rodziny, odszedł prawdziwy bohater. Żegnaj przyjacielu, idolu, autorytecie.
A sam Piotr Cyrwus? Plotkarskie portale ze Stanów donoszą, że policja przyłapała go, gdy wciągał koks z Whitney Houston (wtedy właśnie padły słynne słowa “Houston, mamy problem”). Uciekając przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości trafił do Polski i przez kilkanaście lat realizował zadania aktorskie na planie Klanu.
Wiadomo jednak, że jego zarzuty się już przedawniły, a drzwi do wielkiej kariery znów stoją otworem. Andrzej Wajda zaproponował Piotrowi rolę w sequelu “Człowieka z Żelaza”, co jest w pewnym sensie ironią losu, bo Cyrwus już od kilku tygodni przygotowuje się do zastąpienia Roberta Downya Jra w Iron Manie 3. J. K. Rowling obiecała napisać kolejną część Harry’ego Pottera, oczywiście jeśli tylko Cyrwus zagra w jej ekranizacji Chłopca, Który Przeżył. Piotr przebiera w ofertach, wybiera tylko te najlepsze, o czym niestety przekonał się Peter Jackson – nasz rodak wbrew początkowym ploteczkom nie zagra Gandalfa w Hobbicie.

























Ładowanie