Dziś premiera DIABLO III
Tutaj miała być notka o Diablo III, ale nie będzie, bo jestem zajęty ratowaniem Tristram. ŻARTUJĘ. Premiera dopiero dziś o północy, w związku z czym, dziewczyny, w telegraficznym skrócie opowiem Wam czemu już niedługo swoich chłopaków/kolegów/ojców/synów/braci widywać będziecie tylko w porach karmienia (a i co do tego nie ma pewności).
Historia Diablo zaczęła się jakoś w 1997 roku. Miłośnicy gier fantasy ze Stanów Zjednoczonych zagrywali się w tym czasie w WarCrafta, a Koreańczycy kończyli własnie pierwszy turniej StarCrafta, w którym wzięło udział 40 milionów obywateli tego kraju, włącznie z prezydentem, premierem i gościnnie grającym Kim Dzong Ilem w roli reprezentanta północy (podobno jego hasłem było “winter is coming”).
Problemem była Europa, która w tamtym okresie przechodziła okres fascynacji heavy metalem, 3/4 licealistów chodziło ubrane na czarno, czytali biblię szatana, słuchali jakiegoś jazgotu na przemian z przebojami Backstreet Boys i Kelly Family, wielu z nich uwielbiało jeździć do lasu, przy ognisku śpiewało szanty i zajadało się paprykarzem szczecińskim. Właśnie w te specyficzne gusta miało przede wszystkim trafić Diablo słynnego już w tamtym okresie studia Blizzard.
Historia opowiedziana w Diablo elektryzowała na długie godziny. Opowiadała historię grupki śmiałych licealistów, którzy na miesiąc przed maturą walczą z przeważającymi siłami ciemności, zupełnie ignorując szklane domy z Przedwiośnia czy przemyślenia Franza Kafki. Wielu z tych śmiałków prawdziwym siłom ciemności musiało stawić czoła dopiero w chwili, gdy rodzice zobaczyli rachunek z Telekomunikacji Polskiej na przewrotną kwotę kilkuset złotych skrupulatnie naliczony za modemowe połączenia z internetem.
Dwa lata później ukazało się Diablo II, a ci posiadacze Diablo, którzy jakimś cudem zdali maturę i spotkali się w najpiękniejszych chwilach swojego życia w akademikach politechnik rozsianych po całej Polsce, po raz kolejny zaczęło mierzyć się z siłami ciemności. I tak upłynęła sesja letnia, sesja zimowa, sesja letnia, sesja zimowa, sesja letnia, sesja zimowa, wyobraźcie sobie zresztą ich zdziwienie, kiedy zorientowali się, że trzy lata wcześniej zostali skreśleni z listy studentów (na złe im to nie wyszło, dziś robią gry w CD Projekcie i zarabiają 10 razy tyle co ich koledzy, którzy na studiach rzeczywiście uczyli się całkować).
Kiedy Blizzard ogłosił, że trwają prace nad Diablo III wielu trzydziesto, minimum dwudziestoletnich dziś pogromców ciemności płakało. Widziałem ich. Przystawali na środku ulicy, upadali na kolana, krzyczeli w niebogłosy, zanosili się płaczem. Im bliżej do premiery, tym przeżywali to bardziej. Przed kilkoma dniami w okolicy warszawskich Złotych Tarasów, gdzie odbędzie się premiera gry, spotkałem starego znajomego w stroju Nekromanty.

Jeśli w ostatnich dniach spotkaliście kolesia ze sztuczną siwą brodą wykrzykującego “jestem Deckard Cain”, albo nieco przygrubego brodacza w niepokojąco śmiałym stroju amazonki – to nie była zorganizowana akcja Ruchu Palikota. To fani Diablo przygotowują się psychicznie i fizycznie na wydarzenie sezonu. Cieszcie się, że mogliście ich zobaczyć, ponieważ teraz nie spotkacie ich przez kilka najbliższych miesięcy.























Ładowanie